Węglowodany na noc

Ocena:
0
Co o tym myślicie? Trafiłem ostatnio na artykuł odnośnie takiego sposobu odżywiania, ciekawe, ale jak to wygląda od strony naukowej? Jak nasz organizm sobie z tym poradzi?

3 odpowiedzi

Ocena:
0
Trudno to rozważać od strony naukowej, bo jest to jeden z samozwańczych elementów tzw. folkloru dietetycznego. Generalnie organizm uwielbia taką dietę, bo wszystko co może u niego spowodować odkładanie tłuszczu jest dla niego rajem. Efektem stosowania takiej diety będzie w 90% przypadków przyrost tłuszczu, nawet u osób, które do tej pory były oporne na takie zjawisko. Najprostszym testem będzie poddanie się takiej diecie. Osobiście znam kilka osób, które, mimo zawsze logicznego rozumowania, zdecydowały się jednak poeksperymentować. Średnio 4-5 cm w pasie więcej wciągu zaledwie 2 tygodni. Jak trochę wiszą spodnie, można popróbować :) Próba poważnego ustosunkowania się do takich pomysłów czy ich analizowania od strony naukowej niestety pozbawiona jest najmniejszego sensu, a kto to czyni dodaje tylko niepotrzebnego splendoru twórcom tego typu herezji.

Dobry Dietetyk  Ostrów Wielkopolski
Brawo!!! Absolutnie się z tym zgadzam, to totalne herezje. Nie mogę uwierzyć, że sam się tym idiotyzmom dałem niedawno zwieść. Podczas jednego ze spotkań dla instruktorów, miałem okazję posłuchać wykładu "znawców" fitnessu . Kiedy na sobie zacząłem to aplikować, to przyrastałem w tłuszcz jak niedźwiedź na zimę. Myślałem, że to chwilowe, ale jak się opamiętałem, to było już 5kg za dużo. Nigdy wcześniej się tak nie zapuściłem. Nie mogę tego w ogóle słuchać, kto to wymyślił?
Czyli jednak białko przed snem będzie lepsze?
Przed snem, najlepsze będzie poczytanie ciekawej książki lub np. posłuchanie muzyki relaksacyjnej. Ostatni posiłek powinien być jedzony ok. 2-3 godzin przed snem (oczywiście jeżeli sytuacja na to pozwala) i powinien mieć charakter zrównoważony, zawierać zarówno węglowodany jak i białko. Przyjmowanie czegokolwiek, czy węglowodanów czy białka krótko przed snem, zmusza układ trawienny do niepotrzebnej pracy. Same węglowodany wprawdzie działają bardziej nasennie, ale też stymulują na drodze hormonalnej proces magazynowania lipidów (szczególnie spożyte przed snem). Same białko wpływa z kolei korzystnie na proces redukcji tłuszczu i ochronę masy beztłuszczowej ciała, ale obciąża znacznie bardziej układ trawienny i u niektórych osób może powodować niespokojny przerywany sen (jest to jednak reakcja indywidualna). To, jaki w rzeczywistości posiłek wieczorny powinien mieć skład (u osób trenujących) zależy również od pory wykonywania wysiłku, jego charakteru, rodzaju jedzenia poprzedzającego trening, charakteru porannych posiłków, itd. Nie ma tutaj żadnych sztywnych reguł. Nie mniej jednak spożywanie cukrów przed snem jest jednym z najmniej logicznych pomysłów, szczególnie u osób, których celem jest zachowanie niskiego poziomu tłuszczu w organizmie.
Testowałem już to na sobie.
Co do węglowodanów:
- były o niskim IG
- dodatkowo dodawałem troszeczkę tłuszczu 5-10g (wg rady z artykułu ma to dodatkowo spowolnić trawienie węglowodanów)

Co się działo:
- dobry, spokojny sen
- rano po przebudzeniu nie miałem uczucia "ssania w żołądku"
- poziom tkanki tłuszczowej niestety wzrósł ;(

Białko na noc:
- trudno mi było po nim zasnąć
- rano byłem strasznie głodny!

Rano zalecali więcej białka bo w ciągu doby rano mamy naturalnie podkręcony metabolizm a że białko jest ciężkostrawne więc organizm "łatwiej" sobie z nim poradzi niż np wieczorem gdy metabolizm nam spada, bo szykujemy się do snu.
Różnica jest jeszcze, i to spora, jaki to jest rodzaj białka, bo przecież organizm mniej będzie się męczył z aminokwasami w postaci suplementu a kawałkiem piersi z kurczaka. Będę musiał poeksperymentować jeszcze aż trafię na coś dobrego dla siebie ;(
Wszystko się zgadza. Węglowodany poprzez podnoszenie poziomu glikemii a także stymulację wytwarzania serotoniny zapewniają bardziej komfortowy sen. Niestety, na tym plus działania węglowodanów przed snem się kończy. Jeżeli ktoś chce traktować cukier jako środek nasenny musi się jednak liczyć ze wzrostem tłuszczu. Stosując taką procedurę przestawiamy mechanizm biologicznego zegara. Absolutnie nieprawdą jest, ze organizm rano potrzebuje białka a wieczorem węglowodanów. To totalne pomieszanie pojęć. Organizm rano i wieczorem potrzebuje tak naprawdę jednego i drugiego. Z rana jednak wykazuje szczególne zapotrzebowanie przede wszystkim na węglowodany. Związane to jest z niskim poziomem glikemii po obudzeniu (wieczorne spożycie cukru przed snem, wcale znacząco tego nie likwiduje). To właśnie rano dlatego mamy bardziej ochotę na płatki zbożowe i sok owocowy niż smażoną kiełbasę. Organizm w godzinach rannych wzmaga wydzielanie neuropeptydu Y który wzmaga apetyt na cukier - jest to proces naturalny. organizm budzi się do życia i potrzebuje energii która jest szybko trawiona, metabolizowana, odkładana i spalana - a takie możliwości stwarzają jedynie węglowodany. Z kolei w godzinach popołudniowych i wieczornych organizm bardziej kierunkuje się ku potrawom z większą zawartością białka i tłuszczu. Otóż organizm wie, ze w czasie snu czeka go wiele godzin przerwy od jedzenia, więc zaczyna wzmagać wydzielanie galaniny (o wiele silniej niż rano) - neuropeptydu nasilającego apetyt na tłuszcz. To właśnie dlatego w godzinach wieczornych mamy ochotę bardziej na coś "konkretnego". Oczywiście nie kontrolując tego aspektu, chociażby poprzez poprzez ograniczanie węglowodanów w godzinach rannych powodujemy, ze poziom galaniny podniesie się jeszcze wyraźniej w godzinach wieczornych a to będzie skutkować ogromna ilością pochłanianych tłuszczy. To m.in właśnie dlatego osoby nie jedzące śniadania, opychają się na wieczór pizzą czy innymi tłustymi rarytasami. Nadmierne pobudzanie galaniny może doprowadzić do katastrofy. A czy węglowodany w nocy chronią białko? Częściowo tak, bo krąży wyższa dawka insuliny niż normalnie. Niestety tej ochronie białek sprzyja także większe magazynowanie tłuszczu, dlatego większość co zdecydowała się na taki eksperyment - po prostu tyje. A już skrajnie karygodnym postępowanie jest połączenie cukru z tłuszczem przed snem. Kiedy z kolei spożyjemy bardziej pokarm białkowy, masa beztłuszczowa ciała jest chroniona kosztem spalania kwasów tłuszczowych - czyli białko też chroni mięśnie a przy tym sprzyja redukcji tłuszczu. Dlatego wszyscy co jedzą białko przed snem, budzą się rano "szczuplejsi". Ale oczywiście także bardziej głodni, bo powodowane przez białko zjawisko hipoglikemii nasila apetyt. Zbyt duża porcja białka może u niektórych także zakłócać sen (minus tej strategii) Rano wiec musimy zjeść węglowodany. Generalnie najbardziej rozsądną strategią wydaje się zjedzenie zrównoważonego posiłku ok. 2-3 godzin przed snem, natomiast krótko przed pójściem spać można skorzystać z peptydu glutaminy, bowiem to właśnie glutamina w okresie nocnym jest kluczowym aminokwasem jakiego potrzebuje organizm. Duża część glutaminy z mięśni wędruje w obręb enterocytów (komórek nabłonka jelitowego) aby wspomóc regenerację jelit. Pamiętajmy, jedzenie na noc czegokolwiek, krótko przed snem na ogół rzadko kiedy kończy się dobrze. Zachęcam zawsze do trzymania się logiki i rozwagi.
Absolutnie odradzam!!! Kiedy zacząłem to stosować, to nie tylko zacząłem tyć, ale rozpoczęły się także duże problemy z wynikami krwi. Podniósł się cholesterol i trójglicerydy. generalnie nigdy z tym nie miałem problemu. Kiedy te idiotyzmy odstawiłem wszystko wróciło do normy i na szczęście kilogramy też się cofnęły. Teraz staram się jeść normalnie z nic już nie eksperymentuje. Stwierdziłem, że już nie wezmę żadnej gazety kulturystycznej do ręki. Bardziej logiczne porady chyba są już w Tinie czy Claudii
Dziękuję Panie Darku o wyjaśnienie ;) Pozdrawiam
odpowiedz w tym wątku
Ocena:
0
Na przestrzeni około ostatnich 3 lat spotkalam sie z kilkoma osobami stosujacymi weglowodany na noc. U zadnej z owych osob nie dalo sie zobaczyc JAKICHKOLWIEK pozytywnych zmian jesli chodzi o sylwetke. Kwestia tylko tego ktora z nich w jak wielkim stopniu sie otluscila. Efekt koncowy: zalana sylwetka, wynikajace z tego duzo gorsze samopoczucie, dyskomfort psychiczny, ogromna i dlugotrwala praca aby powrocic do sylwetki z przed zastosowania destrukcyjnej diety.
Znana jest mi jedna osoba, ktora teoretycznie biorac pod uwage zajmowane stanowisko i posiadane uprawnienia poleca jedzenie weglowodanow na noc. Mozliwe ze owy Pan sam wierzy w to co mowi bioac pod uwage jego wlasna sylwetke, jednak przestrzegam przed pomyslami "czarodzieja".
Chociaz nalezy pamietac, ze napewno nieco inaczej ma sie sytuacja, jesli chodzi o osoby ktore absolutnie nie maja tendencji do otluszczania sie, badz uzywaja wielu ''suplementow". Ale tatkich przypadkow tu nie rozwazam.
Witam. Czytam i widzę że wszyscy tu bardzo negatywnie podchodzą do jedzenia ww na noc. Ja sam stosuje je od ponad pół roku i jestem straszne i zadowolony!! Nie tylko lepiej śpię ale także osiągam lespze wyniki. Przez pierwsze 3 miesiące stosowania ww na noc, przytyłem 4kg a w pasie przybył raptem 1cm(a w obwodzie ramienia np 1,5cm). Był to jeszcze okres robienia masy mięśniowej. I myślę że się udało ponieważ obwody ruszyły, w pasie tylko 1cm, zalana tez nie zaobserwowałem a wyniki siłowe się poprawiły. Później rozpocząłem okres redukcji tkanki tłuszczowej i w nie całe 3 miesiące straciłem 5kg i 5-6cm w pasie. Cały czas stosując ww na noc.
Ponadto znam kilka osób które także chwalą sobie ww na noc i osiągają na tym wyniki. Znam też sporo osób były nie zadowolone.

Co chcę przekazać? a no to że niektórzy strasznie tu krytykują ten sposób odżywiania, robią także niepotrzebne wycieczki osobiste odnoszące się do sylwetki jednej z osób propagujących ten styl odżywiania. A prawda jest taka, że są też osoby którym to służy! Być może są w sporej mniejszości, ale są!
Także jeżeli ktoś uprawia sport, potrafi trzymać reżim dietetyczny to niech spróbuje chociaż przez te 10-14 dni i obserwuje co się dzieje. Nawet jeśli nie będzie mu to służyć i przytyje oraz przybędzie mu te 2cm w pasie to podejrzewam że nie będzie problemem zrzucenie tego? Bo przecież nie rozmawiamy o przeciętnym kowalskim a o dietetyce w sporcie!
A jeśli będzie czuł się tak jak ja i będzie osiągał wyznaczane przez siebie cele to na pewno pozostanie przy takim sposobie żywienia.

Pozdrawiam serdecznie!
Nani20
Wiele osób to neguje z prostej przyczyny 90% osób które to stosują tyją i nie służy im taki typ żywienia się. Jest kilka rodzai diet które działają naprawdę dobrze ale uważam że czasami ludzie nie potrzebnie szukają co rusz to nowych sposobów modernizacji diety które w ogóle się nie sprawdzają. Oczywiście kto chce niech śmiało sprawdza, ja się już dawno przekonałem że wszystko trzeba indywidualnie dobierać pod swój organizm lecz też nie daje się zwariować.
Panie Darku mam pytanie czy węglowodany na noc mają jeszcze jakieś negatywne efekty?

Pozdrawiam
Ok, ja nie miałem zamiaru przekonywać wszystkich że ww na noc sa super, bo wiem że sporej większości to nie służy.
Ale pisanie tekstów że lepsze rady sa w "Tinie" oraz nazywanie ludzi propagujących, ironicznie "znawcy" jest bardzo nie w porządku. Tym bardziej że osoba która tak napisała, stwierdziła, że zanim się ocknęła to przybyło jej 5kg. Co mnie dziwi, bo jeżeli ktoś testuje jakiś nowy sposób żywienia(jeszcze tak ryzykowny "zalaniem") to chyba powinien co te 3-4dni sprawdzać co się dzieje z wagą czy z pasem. Ale widocznie osoba to pisząca w dwie noce przybrała 5kg przez te ww. Chyba że jadła te ww pod postacią tortu :P bo na pewno nie od ryżu brązowego czy makaronu żytniego.

Mi bardziej chodzi o to żeby pokazać że są jednak osoby u których to się sprawdziło. Takich osób może jest mało ale są, więc pisanie że jakiś sposób odżywiania jest z góry zły dla wszystkich ludzi jest moim zdaniem błędem.
Tak jak Matheo piszesz, każdy człowiek jest indywidualnością i każdy powinien dietę układać pod siebie.

Co do szkodliwych efektów to wydaje mi się że poza tyciem większości osób to chyba nie ma. Wielu ludzi je tylko białko lub białko z tłuszczem przed snem, a jest ono jeszcze ciężej strawne niż ww.
Z tego co pamiętam Pan Darek gdzieś pisał/mówił, że jeśli komuś zależy przede wszystkim na zdrowiu, to najlepiej zjeść zbilansowany posiłek na 2-3 godz przed snem, ponieważ każdy posiłek tuż przed snem jest obciążeniem dla układu pokarmowego.

To tylko moje zdanie i też chętnie bym przeczytał co Pan Darek sądzi na temat szkodliwości ww na noc.

Pozdrawiam
Z punktu widzenia zdrowia, spożycie zdrowych węglowodanów nie niesie generalnie żadnych negatywnych następstw, chociaż u niektórych osób z zaburzoną gospodarką lipidową taki sposób żywienia może niekiedy wpływać na pogorszenie wyników badań krwi, głównie poprzez podwyższenie trójglicerydów i cholesterolu. Ale biorąc pod uwagę, że dietą tą zainteresowały się głównie młode, ćwiczące osoby, ryzyko jest raczej marginalne. Tutaj jedna sedno dyskusji toczy się na nieco innej płaszczyźnie. Chodzi o to czy dieta taka wpływa korzystnie na wygląd sylwetki. Otóż trudno było by znaleźć chociaż jeden czynnik przemawiający na korzyść tej diety w kontekście poprawy jakości ciała. Niestety spożywanie cukrów (bez względu na ich rodzaj) krótko przed snem u większości osób powoduje negatywne następstwa w postaci wzrostu masy tłuszczowej i ma to całkowite uzasadnienie fizjologiczne. Oczywiście taką procedurę dietetyczną można usprawiedliwić w kontekście niektórych dyscyplin sportowych, gdzie mamy do czynienia z późnym lub częstym (w ciągu dnia) treningiem i dużym ubytkiem glikogenu. Wówczas, z tytułu dużego deficytu węglowodanów, spożycie takiego posiłku w wielu przypadkach staje się jak najbardziej uzasadnione. W przypadku treningu siłowego, nie mamy do czynienia ani z dużą częstotliwością wysiłku ani też ze znaczącym ubytkiem węglowodanów. Przy stosunkowo niewielkim ubytku glikogenu, proces jego odbudowy jest bardzo ograniczony. Po prostu, jak coś nie zostało zniszczone, to nie ma co regenerować. Jeżeli dostarczymy nadwyżkę węglowodanów w stosunku do potrzeb, to organizm musi to albo spalić, albo odłożyć, gdyż okres snu nie wywołuje zwiększonego zapotrzebowania na cukry. No i tutaj zaczyna się problem... Większość ludzi niestety zacznie od takiej diety tyć, gdyż mechanizmy radzenia sobie z nadwyżką węglowodanów są sprawne u dość wąskiej grupy osób. Z tego tytułu przysłowiowe 90% tyje, a 10% nie. Znam osobę, która spożywa 200g gainera przed snem i budzi się szczupła i zadowolona, ale czy to może być podstawą do tworzenia kolejnej nowej teorii żywieniowej?
Z drugiej strony absolutnie nie chciałbym kogoś na siłę zniechęcać do jedzenia węglowodanów na noc. Jeżeli ktoś odczuwa korzyści takich zaleceń, może je jak najbardziej kontynuować. Z punktu widzenia zdrowia, na pewno nic się nie stanie.
Nani20 takie jest moje zdanie każdy reaguje indywidualnie na dietę, odżywki oraz suplementy, trzeba szukać swoich typów preparatów oraz słuchać swojego organizmu on powiem Nam wszystko czy my pasuje dotychczasowa dieta czy nie, ja osobiście nie uważam tej tego typu rozkładu BTW w ciągu dnia, bo wiem po sobie że miałbym problemy z tłuszczem, dlatego stosuje inny rodzaj diety natomiast jeżeli komuś pasuje taki sposób odżywiania i robi wyniki to nie widzę żadnych przeciwwskazań aby dalej iść tym torem.
Ale tak jak wspomniał Pan Darek 90% osób nie będzie mogła stosować takiego rozkładu wartości odżywczych.
Pozdrawiam.
Najlepszą opcją dla sportowca wydaje się być jednak przeciętna ilość białka + średnia ilość zdrowego tłuszczu, do tego tak jw. książka, muzyka relaksacyjna, melisa np. i wszystko będzie ok.
Witam,
czy spozywanie weglowodanow przed snem moze miec negatywny wplyw na jakosc snu? Moje terningi w tygodniu konczą sie ok. 21:00, 30 min po treningu spozywam http://www.sfd.pl/sklep/Olimp_CARBONOX-opis26327.html a w nocy nie moge zasnac lub budze sie kilkukrotnie i rano wstaje niewyspany.
odpowiedz w tym wątku
Ocena:
0
Prosze przeczytajcie wyjasnienie WEGLI na noc pod katem biologi. TO nie są HEREZJE.! Trzeba tylko w ciagu dnia zmienjszyc WEGLE tgak zeby zgadzalo sie dziennie zapotrzebowanie i wlozyc w ostatni posilek tyle wegli ile zabralismy z poprzednich posiłków.
( Jezeli obrastales tluszczem to przepraszam, ale musiales miec zlą diete, albo treningi. Bo nie zawsze INTENSYWNOSC = PALENIE KALORII.


http://sylwetka.org/index.php?option=com_content&view;=article&id;=93%3Aywienie-zgodne-z-zegarem-biologicznym&catid;=42%3Aywienie&Itemid;=69
Ale brednie wypisujecie, chyba jak się żre pół bochenka chleba, torebkę ryżu, batoniki, ciasteczka, jakieś paskudne gainery itp. to się obrasta w tłuszcz, zjedzcie sobie kaszy gryczanej, jaglanej 30-50g z białkiem i warzywami, skropione oliwą to zobaczycie, jak to się obrasta w tłuszcz... ja tak jadłam na redukcji i nic mi nie przybywało a jeszcze się odtłuściłam ( a mam skłonności do tycia, bo apetyt mi dopisuje, mam siedzącą pracę i muszę ciężko pracować nad sobą mentalnie i fizycznie). Wyjdźcie ludzie z ciemnogrodu i hipokryzji- przyznajcie się przed samymi sobą, że żarliście za dużo i stąd tycie!
odpowiedz w tym wątku