Czerwone wino

dr Dariusz Szukała
źródło: dobrydietetyk.pl
Strona 1 z 2

„Wino jest najszlachetniejsze wśród napojów, najsmaczniejsze wśród lekarstw i najprzyjemniejsze wśród pokarmów” - te słowa wypowiedział grecki pisarz i filozof Plutarchos jeszcze wiele lat przed nasza erą. Ponad 2000 lat później, naukowcy bezsprzecznie dowodzą, że napój ten rzeczywiście kryje w sobie unikalne właściwości terapeutyczne i prozdrowotne. W czym zatem tkwi jego niezwykła moc?

Przygoda człowieka z winem sięga już zamierzchłych czasów i zapewne nigdy nie uda się wyjaśnić kiedy poraz pierwszy odkryto winorośl i rozpoczęto jej uprawę. Wszystko jednak wskazuje na to, że stało się to już bardzo dawno temu. W południowo-zachodniej części Azji uprawą winorośli zajmowano się już 4000 tysiące lat przed nasza erą. W tamtym okresie, najprawdopodobniej znano już metodę przerobu winogron na wino. W Egipcie, za panowania władcy Menesa – założyciela pierwszej dynastii w państwie, ludność oprócz hodowli, rybołóstwa i rzemiosła zajmowała się rolnictwem, gdzie w uprawie prym wiodły winorośle. Już wówczas znano przynajmniej kilka ich gatunków. Do Europy krzewy winne trafiły głównie dzięki mieszkańcom Fenicji (obecna część Libanu), którzy rozpowszechnili swoją uprawę w obrębie całego Basenu Morza Śródziemnego. I tak w taki oto sposób Francja, Włochy i Hiszpania stały się krajami o największej, wielowiekowej tradycji winiarskiej.

Zdrowie Francji

W drugiej połowie XX wieku nastąpił szalony postęp cywilizacji. Człowiek z lasów, pastwisk i pól przeniósł się do miast. Zamiast ganiać za zwierzyną i pracować w polu, usiadł w biurze przed komputerem. Nie musi wiele chodzić, bo wynaleziono samochód a walkę o pokarm zastąpiła pizza na telefon. Tak niemal żyje obecnie cały cywilizowany świat. W efekcie pogarszającego się stylu życia ludzkość zaczęły piętnować najróżniejsze schorzenia, wśród których prym wiodą choroby układu krążenia i nowotwory. Ale o dziwo, nie wszyscy cywilizowani mieszkańcy naszego globu, w podobny sposób są narażeni na niespodziewany zawał serca.

Już od dawna naukowców zastanawiał jeden fakt, dlaczego mieszkańcy Francji, którzy stylem życia niewiele odbiegają od innych mieszkańców Europy czy Ameryki rzadziej chorują i umierają z powodu choroby niedokrwiennej serca. W swoją kondycją zdrowotną bardziej przypominają ludy dalekiego wschodu niż zautomatyzowanych do szpiku kości Europejczyków. Po wielu latach intensywnych badań, francuski paradoks wreszcie znalazł swoje rozwiązanie - powodem dobrej kondycji Francuzów niespodziewanie okazało się - wino. W 1992 roku na łamach pisma Lancet Serge Ranaud przedstawił kilkunastoletnie wyniki badań na ponad 30 tysiącach Francuzów. Jak wynikało z obserwacji u osób pijących 2-5 kieliszków wina dziennie prawdopodobieństwo zgonu z powodu chorób serca i układu krążenia, zmniejsza się o 28-38%.

Sygnały były już wczesniej

Głównie za sprawą angielskiego lekarza Selvyna St. Legera, który w 1979 roku na podstawie danych statystycznych uzyskanych z kilkunastu uprzemysłowionych krajów, stwierdził, ze ryzyko umieralności z tytułu chorób układu sercowo-naczyniowego jest wyraźnie niższe wśród społeczeństw pijących czerwone wino.

Początek lat dziewięćdziesiątych wniósł ogromny przełom w badaniach nad wyjaśnieniem prozdrowotnych właściwości wina. Rozpoczęła się wielka krucjata naukowa na rzecz rozwikłania jego tajemnic.

Na pozór nic szczególnego. Wino składa się z 10-14 % alkoholu – składnika niezbędnego dla utrzymania jego właściwego smaku, zapachu i działania. Ale nie to wydaje się decydować o wyjątkowości tego napoju. Między innymi świadczy o tym praca K. Kondo oraz A. Matsumoto opublikowana w 1994 roku na łamach pisma Lancet. Zdrowym ochotnikom podawano 400-500ml czerwonego wina dziennie przez dwa tygodnie. Zaobserwowano u nich wyraźne zmniejszenie niekorzystnych przemian złego cholesterolu LDL. Ale o dziwo, podobnych efektów nie uzyskano po zastosowaniu samego alkoholu w formie wódki. Zatem, muszą istnieć jeszcze inne elementy tej układanki

Cenne flawonoidy

Szczególne znaczenie w zapobieganiu miażdżycy i chorobom serca mogą mieć niealkoholowe, związki polifenolowe (flawonoidowe) zawarte w winie, wśród których najważniejszą rolę pełnią kwercetyna, resweratrol, katechina i epigallokatechina. Ich znaczenie żartobliwie podsumował kiedyś jeden ze znanych onkologów American Associacition for Cancer Research – flawonoidy robią prawie wszystko, no, może za wyjątkiem czyszczenia podłogi w kuchni. Polifenole wykazują przede wszystkim szerokie spektrum działania w obrębie układu sercowo-naczyniowego. Zmniejszają tworzenie się skrzepów, hamują procesy zapalne w naczyniach krwionośnych, zwiększają ich rozkurcz oraz usprawniają przepływ krwi i zaopatrywanie serca w tlen. Jednocześnie polifenole skutecznie hamują niebezpieczne reakcje wolnorodnikowe. W 1993 roku, naukowcy E. Frankel oraz J. Kanner w podsumowaniu swej pracy badawczej wykazali, że polifenole zawarte w czerwonym winie, w zależności od stężenia mogą zmniejszać utlenianie cholesterolu LDL od 60 do 98% i tym samym zapobiegać niekorzystnym reakcjom miażdżycowym.

  • 1
  • 2